Archiwum autora

Warszafska środa

czwartek, 29 Lipiec 2010
Wraz z Carlosem "El Pescadito" Ruizem, przybyszem z gorącej Gwatemali.

Wraz z Carlosem "El Pescadito" Ruizem, przybyszem z gorącej Gwatemali.

„Pieprzony deszcz”  – pomyślałem sobie, wstając w środowy poranek (choć czy 4:30 można nazwać porankiem?) z łóżka. Kilka chwil na ogarnięcie się, spakowanie plecaka i po nieco ponad godzinie siedziałem już w autobusie zmierzającym na dworzec Łódź Fabryczna. Na miejscu byłem cztery minuty po szóstej. Nabyłem bilet z 37% zniżki i wsiadłem do pociągu zmierzającego do Warszawy Wschodniej.

Na uszach pierwszy „Blueprint” i jakoś udało się dotrzeć na słynny Dworzec Centralny. Po wyjściu z wagonu moim oczom ukazała się dwójka forumowiczów-kolekcjonerów: Michał i pulpet, z którymi byłem wcześniej umówiony. Uścisnęliśmy sobie dłonie i popędziliśmy na przystanek autobusu linii 175, gdzie już czekali na nas Mateusz i MAT92. W trakcie jazdy toczyły się żywiołowe dyskusje na wiele tematów m.in. „kto z Gabończyków mi odpisał” albo „dlaczego pulpeta olał Faneva Ima Andriatsima”. Na lotnisku im. Fryderyka Chopina, popularnie nazywanym Okęciem byliśmy ok. 8:30. I tu pierwsze rozczarowanie – okazało się, że lot z Salonik ma opóźnienie i zamiast o 9 przyleci dopiero o 9:35. Żeby nie wzbudzać niczyich podejrzeń usiedliśmy, a ja wyjąłem moje autografy na sprzedaż, które specjalnie przytaszczyłem z Łodzi. Na transakcjach zeszło paręnaście minut. Później, gdy dołączyli do nas MAT92 (który nie pojechał z nami autobusem), edzio-e2, vb (którego przez cały czas uważałem za radkazamulacza) i kilku lokalnych kolekcjonerów, a pulpet niczym Usain Bolt popędził do wc, przenieśliśmy się pod wyjście z odpraw (nie wiem jak to się nazywa). Kolejna godzina zeszła na oczekiwaniu na piłkarzy z Grecji. W końcu, gdy niektórzy zaczęli już tracić nadzieję (Mateusz: „Pewnie przyjechali autokarem!”), kilka minut po 10 w drzwiach pojawili się pierwsi gracze, m.in. Deividas Česnauskis, Ronaldo Guiaro, Koke. Oczywiście wszyscy zostali otoczeni przez kolekcjonerów (myślę, że rozdali wtedy więcej autografów niż przez całe swoje życie), a następnie – gdy już wszystkich zadowolili, udali się do pobliskiego sklepu w celu nabycia różnorakich napojów czy przekąske. Następnych zawodników nie było jednak widać… Pojawili się dopiero po ok. 15 minutach i – co było możliwe do przewidzenia – wyszli jedną grupą. „Więc każdy chapał, upychał gdzie można”, cytując Jacka Granieckiego. Gdy udało mi się zebrać większość pożądanych podpisów, zacząłem zastanawiać się, gdzie jest trener Arisu, Hector Raul Cuper. Postanowiłem wyjść na zewnątrz, a tam, w odległości ok. 100 m stoi sobie Argentyńczyk i rozdaje autografy! Razem z vb popędziliśmy więc w jego stronę, udało się i po chwili mogłem pochwalić się podpisem byłego szkoleniowca Interu. Gdy gracze już w komplecie wsiedli do autokaru, niektórzy postanowili poprosić o pomoc kierownika drużyny, który co prawda trochę na nas pokrzyczał, ale generalnie nie robił większych problemów (poza tym, że pulpetowi prawie zabrał wszystkie dzisiejsze zdobycze). Po kilku minutach gracze z Grecji odjechali, a my z Mateuszem udaliśmy się ponownie na terminal 1 w celu przeprowadzenia jakiejś wymiany. Ta nie doszła co prawda do skutku, spotkaliśmy jednak Cristiano Ronaldo i Tomasza Kłosa, których autografy zebrałem z myślą o pewnym forumowiczu z Bałut.

W okolicach 11 wsiedliśmy do autobusu, udaliśmy się w drogą powrotną na Dworzec Centralny, a ja trochę ponarzekałem na stolicę (rondo wokół torów kolejowych, wtf?!). Tam okazało się, że najbliższy pociąg mam dopiero za 90 minut (bo ten którym miałem jechać przez wakacje nie kursuje), toteż wstąpiłem do podziemnego McDonalds’a na obiad. Gdy już udałem się na peron okazało się, że po drugiej stronie torów stoi nie kto inny jak Łukasz Płoszajski – serialowy Artur Kulczycki! Miałem nawet podbić po autograf, ale uznałem, że to jednak trochę pedalskie i zrezygnowałem. Punktualnie o 12:55 przyjechał pociąg InterRegio relacji Warszawa Wschodnia – Łódź Fabryczna i – tym razem z „Disposable Arts” na uszach – opuściłem stolicę… Teraz pozostaje trzymać kciuki za Jagiellonię i ewentualnie za rękę Gianniego Infantino. ;-)

WPIS AUTORSTWA UŻYTKOWNIKA PYCIO ;]

Relacja z warszawskiej giełdy

niedziela, 28 Luty 2010
Giełdy kolekcjonerskie

Giełdy kolekcjonerskie

Kolejna giełda w Centrum Olimpijskim. W godzinach 8.00-8.15 melduje się Piastów. Edzio wraz z Matem92 prawdopodobnie cierpią na bezsenność… ;] Potem pojawiam się ja – Szymon wyciulany przez Mateusza, który jako miejscowy dotarł prawie najpóźniej, gdyż nie można zapomnieć o pojawiającej się ekipie na czele z Pupletem. W międzyczasie przewija się jak na Warszawę dość sporo kolekcjonerów z wieloletnim stażem, ale nadal brak pana Andrzeja! <wow>

Centrum Olimpijskie

Centrum Olimpijskie

Wymiana, sprzedaże, kupna trwają w zaparte. Nagle pojawia się ktoś z Japonii. Chce kupić „puchar, medal albo dwa albo 3” Okazuje się, że to kolega z Polsatu, który kręci materiały do programu o kolekcjonerach, jak zwykle wałkowany jest kolega A – klasowiec, Edzio. Rafał przed kamerą czuł się jak ryba w wodzie. Dowodem tego jest nieustająca dyskusja z kolegą ze wschodu, podczas gdy kamera jest w drugim końcu „piwnicy”. W tym czasie Mateusz (który skłonny był ukraść Sagę), Mat92 i Szymon ucinają sobie pogawędkę o Pasie Polsatu dla bohatera! Szczytem było zapisanie przez Edzia na karteczce numeru konta dla redaktora… Ale to przyćmiło pojawienie się pana Andrzeja ze śledziem :D , który uciął sobie przy wodopoju pogawędkę nie z kim innym jak z kolegą z Piastowa, obrażając przy tym innych kolekcjonerów i wymyślając wulgarne pseudonimy.. Zbliżała się 12.00 i znika rozmówca Edzia! Zostawiając stolik pełen wielu wartościowych pamiątek na czele z bezcenną czapką… Okazało się, że poszedł po przyprawy do kurczaka i herbatkę :D , którymi chciał obdarować młodą gwardię kolekcjonerów..

Podróż na autobus i rozczarowanie z powodu odpowiednio 2 i 5 minutowego spóźnienia, trwają rozmowy w tradycyjnej 4 bez sternika Edzio, Mateusz, Mat92 i Szymon. Wtem wyjawia się Pan Andrzej, który ku rozczarowaniu wszystkich zdążył na autobus.. Mateusz z Szymonem pojechali w kierunku Wilanowa, a Piastowce do siebie ;]

Giełdy nie można podsumować inaczej niż, krótkim popularnym ostatnio sloganem: „ALE URWAŁ!!”

WPIS AUTORSTWA SZYMONA ;]

Po raz pierwszy, po raz drugi, po raz trzeci – sprzedane!

środa, 13 Styczeń 2010
Koszulka Borussii

Koszulka Borussii

Nasza aukcja specjalnie dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy zakończona! Szczęśliwym nabywcą jest użytkownik o nicku maverso, którego oferta w wysokości 480 złotych była najwyższa. W licytacji wzięło udział wielu forumowiczów. Wszystkim Wam bardzo dziękujemy. Mamy nadzieję, że kwota uzyskana z aukcji choć w minimalnym stopniu pomoże chorym dzieciom.

Dolnośląskie pogawędki

niedziela, 3 Styczeń 2010
Śląsk Wrocław

Śląsk Wrocław

Witajcie!

Postanowiłem napisać drugą część z serii Pogadanki z piłkarzami, którą zapoczątkował w dniu wczorajszym Agresor. Moje doświadczenie, podobnie jak Macieja, nie powala na kolana i choć cztery razy zbierałem osobiście to uważam, iż w tych sprawach jestem laikiem. Z  racji jednak tego, że znalazłem odrobinę czasu i chęci do napisania jakiegoś krótkiego artykułu postanowiłem przedstawić Wam, czytelnikom, moje spotkania ze sportowcami.

Pierwsze moje spotkanie z zawodnikami miało miejsce w mojej szkole w Ząbkowicach Śląskich, 12 listopada 2008 roku. Wówczas to do szkoły przyjechali piłkarze wrocławskiego Śląska. Do spotkania nie przygotowywałem się jakoś specjalnie – poszedłem tylko do fotografa i wywołałem 20 fotek piłkarzy, którzy według tego co mówił plakat mieli zawitać do miejscowości położonej o 10 km od mojego rodzinnego Barda. Na dwa dni przed ich wizytą na popularnym komunikatorze Gadu-Gadu porozmawiałem z kolegą, który prowadzi oficjalną stronę wrocławskiej ekipy. Wówczas przeszedłem lekkie załamanie, gdyż poinformował mnie, że do Ząbkowic, podobnie jak do innych miejscowości, zawitają zaledwie trzej gracze. Cóż, 17 fotek wywołanych na darmo – taka myśl przeszła przez moją głowę. Jak się później okazało kolega miał rację – przyjechało zaledwie pięciu ludzi – w tym dwóch, którzy z występami na boiskach pierwszej ligi mieli tyle wspólnego co ja z Dodą. Byli to po prostu zwykli ludzie zajmujący się marketingiem. Chwilę po nich w hali znajdującej się przy szkole pojawili się „ludzie w dresach”. Byli to oczywiście piłkarze, którzy zamiast spędzić popołudnie z rodziną bądź też z kolegami, musieli przyjechać do Ząbkowic Śląskich.

Tomasz Stelmach

Tomasz Stelmach

Samo spotkanie przebiegało w dość przyjaznej atmosferze. Ludzie od marketingu nie gadali długo, jeden z nich przytoczył ciekawą historyjkę o tym, jak nauczyciel WF-u ode mnie ze szkoły dostał w Śląsku Wrocław za czasów gry, a raczej siedzenia na ławce bądź leczenia kontuzji, pseudonim Budyń. Wywołało to śmiech ponad 300 osób zebranych na hali, a sam zainteresowany, który ulokował się na trybunach omal nie spalił się ze wstydu. No cóż, nie tylko my, uczniowie, zauważyliśmy biały „wywar” jaki znajduje się wokół warg tego człowieka podczas gdy przemawia. Po tej historii, kilku śmielszych uczniów zadało pytania piłkarzom. Wojtek Kaczmarek i Tadeusz Socha odpowiadając, co chwilę się zacinali, zaś Remigiusz Sobociński, najstarszy z tej trójki, mówił tak, że trzeba było się bardzo mocno wsłuchać, aby cokolwiek zrozumieć. Szczerze mówiąc pytania i odpowiedzi były tak oczywiste, że ja, nie grając jakoś zawodowo w piłkę, wiedziałem jak będzie wyglądała odpowiedź…

Remigiusz Sobociński

Remigiusz Sobociński

Dobra, to tam jakoś minęło, przesiedziałem te 45 minut nudząc się wsłuchując się tylko w historię „O Budyniu”. Później przyszła chwila, której najbardziej oczekiwałem. Piłkarze zaczęli podpisywać plakaty, na których znajdowała się cała kadra WKS-u. Ja zaś wykorzystując okazje szybko zebrałem autografy w/w graczy na swoich zdjęciach, a później pozbierałem także podpisy na AK Śląska Wrocław, jakie przywieźli ze sobą podopieczni Ryszarda Tarasiewicza. Przy okazji uciąłem sobie z każdym piłkarzem krótką pogawędkę – Sochy i Kaczmarka pytałem o to, czy jak wyślę SASE na klub z dopiskiem oczywiście do jakiego zawodnik jest list to czy sekretarka pokwapi się o przekazanie. Kaczmarek przyznał, że powinna, chociaż nie wie, jak ona postąpi, zaś Tadek ograniczył się do krótkiego nie wiem, biorąc niepodpisaną kartę do złożenia na niej autografu. Remek Sobociński podpisując fotkę w barwach Jagi przyznał, że to były stare dobre czasy i zapytał mnie jak mam na imię. Odpowiedziałem mu, a on podpisując fotkę napisał dedykację. Po zebraniu podpisów na pojedynczych zdjęciach zabrałem także plakat, lecz dziwnym trafem dopiero w domu zauważyłem, że nie ma na nim podpisu Remigiusza Sobocińskiego. Mimo jednak tego mój debiut mogę zaliczyć do bardzo udanych – autografy zebrałem, zdjęcia z zawodnikami w międzyczasie porobiłem no i zamieniłem dwa słowa z każdym z graczy. Super.

Jacek Berensztajn

Jacek Berensztajn

Następnie, podczas ferii zanotowałem dwa krótkie spotkania. Najpierw wziąłem autograf od w/w Budynia, czyt. Tomasza Stelmacha, który wówczas był moim trenerem. Przy okazji zebrałem go także użytkownikowi Mat92, a także Kamilowi Pycio. Zapytał mnie tylko skąd mam takie fotki, powiedziałem, że z takiej fajnej rzeczy jak Internet. Odpowiedział, żebym mu takie załatwił to mi zapłaci. I tak nic z tego nie wyszło, bo jakoś tak nie miałem czasu, a teraz jestem z nim w dużym konflikcie (wtajemniczeni wiedzą ;) ). Dzień później udało mi się zebrać osobiście podpis chyba najbardziej znanego zawodnika (piłka nożna) jakiego do tej pory spotkałem. Wiem, wiem, tragedia, jestem słaby i w ogóle – ale na wstępie wspomniałem, iż w tych sprawach jestem laikiem. Tak więc, wracając do tematu był to podpis Jacka Berensztajna. Przebywał on z młodzieżową drużyną GKS-u Bełchatów na obozie w Ząbkowicach Śląskich. Jako, że przyjechałem na trening kilka minut po 10:00 koledzy z drużyny znajdowali się już na hali. Ja szybko się przebrałem i jak już miałem wychodzić z szatni zobaczyłem w/w byłego zawodnika, a obecnie trenera, więc wziąłem markera i zdjęcie, podbiegłem i poprosiłem o podpis. Długowłosy blondyn powiedział, że nie ma sprawy, zapytał jak mam na imię, skąd mam takie zdjęcie i po kilku sekundach złożył swój podpis z dedykacją na fotce w barwach KSZO Ostrowiec Świętokrzyski (dzięki za zdjęcie Tick’u, TCJ? bądź Hannibalu). Zaniosłem autograf szybko do szatni i po chwili zadowolony rozpocząłem trening.

Ostatnia jak do tej pory okazja, do spotkania się ze znaną osobistością jeśli chodzi o polski sport miała miejsce kilka miesięcy temu, kiedy do mojej szkoły przybył Paweł Nastula. Trzykrotny medalista MŚ był główną atrakcją pokazu Judo, jaki przygotowała grupa, trenująca w Ząbkowicach. Po całym pokazie, w ogóle nieprzygotowany, z zeszytem i długopisem, podszedłem do polskiego judoki i poprosiłem o dwa podpisy, które bez większych przeszkód złożył. Podziękowałem i ruszyłem na trening, na który i tak już byłem spóźniony ;)

W ciągu więc 1,5 roku kolekcjonowania zaledwie cztery razy zbierałem osobiście. Nie były to podpisy jakiś wielce znanych osób, ale liczy się to, że miałem przyjemność spotkać się z Jackiem Berensztajnem, piłkarzami wrocławskiego Śląska czy Pawłem Nastulą. Jedyne czego żałuję, to że nie podszedłem do Janusza Chomontka z prośbą o autograf, jednak w mojej szkole pojawił się on wtedy, kiedy jeszcze nie kolekcjonowałem, albo może inaczej, miałem długą przerwę.

U mnie więc wszystko wygląda właśnie tak. Mam nadzieję, że nie zanudziliście się na śmierć patrząc się na literki które wyklinałem i z góry przepraszam, że tak długo czytaliście te moje wypociny. Za jakiekolwiek błędy przepraszam i nie zjedzcie mnie!

Dzięki.

WPIS AUTORSTWA HERDKA ;]

Pomóż i ty!

wtorek, 29 Grudzień 2009

Tak jak zapowiWOŚPadaliśmy, pora na dalsze losy koszulki z autografami Borussii Dortmund.

Została ona już wystawiona na specjalnym portalu z internetowymi aukcjami Orkiestry.

http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=301850

Finał orkiestry już 10 stycznia 2010 roku, natomiast zakończenie aukcji dzień później, w poniedziałek.

Mamy nadzieję, że zostanie ona sprzedana za sporą sumę dzięki czemu wspomoże potrzebujących.

Zapraszamy do licytacji.

Kolekcja24.pl pomaga!

piątek, 25 Grudzień 2009
Kolekcja24.pl dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

Fler zbierający podpisy piłkarzy Borussii

Pewnie każdy z Was słyszał o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Fundacja Jurka Owsiaka będzie już niedługo grać po raz osiemnasty. W roku 2010, podobnie jak w tym aktualnym, pieniądze będą zbierane w celu wczesnego wykrywania nowotworów u dzieci. Wiele osób co roku zbiera pieniądze dla Orkiestry. Pokazuje to, że Polacy potrafią być bardzo hojni. Przez cały okres swojej działalności, tj. od 1993 roku, WOŚP zebrała ponad 350 milionów złotych.

W tym roku także my postanowiliśmy wziąć aktywnie udział w tej akcji. Jednakże nie ograniczymy się tylko do indywidualnego wpłacania datków, jak to bywało dotychczas. Postanowiliśmy za inicjatywą Michaela900 dać na aukcje coś od siebie, co będzie związane z tematyką naszego forum i hobby. Na myśl od razu przyszły autografy, które są zbierane przez wielu użytkowników naszego forum. I nie będzie to byle co, bo specjalnie dla Orkiestry przygotowaliśmy oryginalną koszulkę Borussii Dortmund z podpisami graczy z obecnego składu. Wszystko dzięki Flerowi, który wykorzystał możliwości, jakie daje mu mieszkanie w kraju naszych zachodnich sąsiadów.

Jak pewnie dobrze wiecie, Borussia Dortmund to jeden z najlepszych klubów w Niemczech.  Ostatnio duże sukcesy odnosili w drugiej połowie lat 90, kiedy to zdobywali dwukrotnie mistrzostwo kraju i superpuchar, a także dobrze radzili sobie na arenie międzynarodowej, wygrywając Ligę Mistrzów i Puchar Kontynentalny.  W ciągu ostatnich lat w ekipie BVB grało dwóch Polaków: Euzebiusz Smolarek i Jakub Błaszczykowski. Ten ostatni przeszedł do klubu w 2007 roku i gra tam do dziś, często uzyskując bardzo dobre noty za swoje występy.

Autografy Borussii Dortmund

Autografy Borussii Dortmund

Na koszulce znajduje się 18 podpisów piłkarzy i trenera Borussii Dortmund w sezonie 2009/2010. Wśród nich są autografy m.in. Romana Weidenfellera, Nelsona Valdeza, Kuby Błaszczykowskiego, Juergena Kloppa, Nevena Suboticia, Patricka Owomoyeli czy Nuriego Sahina. Niektóre z nich są rzadko spotykane, dlatego taka koszulka byłaby gratką dla wielu kolekcjonerów autografów piłkarzy.

W taki właśnie sposób mamy zamiar wspomóc w tym roku Wielką Orkiestrę. Mamy nadzieję, że ta unikatowa koszulka osiągnie sporą cenę na aukcji i w pewnym stopniu przyczyni się do ratowania chorych dzieci.

O dalszych losach koszulki, będziecie mogli wkrótce poczytać tutaj, na blogu kolekcjonerskim.

Witamy na blogu KOLEKCJA24.pl!

sobota, 25 Kwiecień 2009

Witamy na blogu kolekcjonerskim blog.kolekcja24.pl.

Mamy przyjemność zaprezentować wam nowy projekt, jakim jest ten blog. Będą pojawiały się na nim różne artykuły, przemyślenia związane z kolekcjonerstwem, autorstwa naszych blogerów, którzy są dobrymi i doświadczonymi kolekcjonerami.  Możecie przeczytać o nich w zakładce „Autorzy”. Zapraszamy wszystkich do czytania i komentowania ;]

Pozdrawiamy